Niespodzianka!

Kochani,

Jak minęły Wam Święta i Sylwester? Mamy nadzieję, że wypoczęliście, wybawiliście się i w rok 2019 wejdziecie z pełną parą! 😀

Tym bardziej, że rok 2019 jest dla nas rokiem wyjątkowym. Dlaczego?

Obchodzimy nasze 20-lecie! 😀

Jesteśmy szczęśliwi i bardzo Wam wdzięczni, że byliście z nami oraz mamy nadzieję, że nadal będziecie nas wspierać, abyśmy mogli rozwijać się i sprawiać Wam radość naszą działalnością!

Jaki będzie rok 2019 dla Waneko i dla Was? Na pewno pełen wrażeń 🙂 Szykujemy dla Was kilka miłych (a przynajmniej taką mamy nadzieję) niespodzianek. Postaramy się abyście mogli bawić się razem z nami!

Już dziś chcielibyśmy z dużą przyjemnością ogłosić dla Was dwie serie, które wydamy w ramach niespodzianki z okazji dwudziestolecia Waneko.

Nie przedłużając, kochani, pierwszą serią będzie:

Mahou Kishi Rayearth

(Magic Knight Rayearth)

Gatunek/tematyka: przygoda, dramat, fantasy, mecha, shoujo, supernatural 

Autor: CLAMP

Ilość tomów w Japonii: pierwsza seria 3 tomy, druga seria 3 tomy (razem 6 tomów), zakończone

Sposób wydania: format powiększony, obwoluta, obie serie wydamy jako jedną numerowaną od 1 do 6

Cena: 21,99 zł

Premiera: 18 marca 2019

Opis fabuły

Hikaru, Umi i Fuu to trzy nieznające się dziewczyny, przebywające w tym samym czasie na wycieczce w Tokyo Tower.

Każda z nich słyszy głos młodej kobiety, wzywającej je do innego świata. Świata pełnego magii i potworów!

Osobą, która je tam przeniosła jest księżniczka Emeraude wierząca, że są Legendarnymi Magicznymi Rycerzami, którzy ocalą ją i jej świat od zagłady.

Ale jak takie podlotki jak Hikaru, Umi i Fuu mają pokonać złowrogiego Lorda Zagato, skoro do dyspozycji mają tylko dziwną stworka (kluchę) o imieniu Mokona, przypominającą otyłego królika jako swojego przewodnika?!

 

Przedpłaty, forum i inne

 
Za godzinę w naszym sklepie znajdziecie przedpłaty na ten tytuł.
 
Niedługo na naszym forum otworzymy wątek, gdzie będzie można dyskutować o tym tytule.
 
Co sądzicie o dzisiejszym ogłoszeniu? Planujecie kupić ten tytuł, jesteście nim zainteresowani? Czekamy na Wasze opinie w komentarzach.

 

 

26 odpowiedzi na “Niespodzianka!”

  1. wakanabe pisze:

    Ojejku w końcu widzę starszy tytuł! Przyciąga, nie powiem 🙂

  2. fudoshin pisze:

    Wszystkiego najlepszego! Życzę wam kolejnych 20 grrrubych lat!
    MKR znam głównie z anime które leciało swego czasu na TVN7. Z chęcia sobie odświeżę, bo pamietam, ze oglądałem z zainteresowaniem.

  3. Aliena pisze:

    Sto lat, Waneko! W końcu Clamp! Yai! 🙂
    Wezmę obie mangi, ale tylko wtedy, jeśli nie będzie żadnych “Wojowniczek z Krainy Marzeń”, “Magicznych Rycerzy” ani “Zbierającej karty Sakury”, czy niczego podobnego po polsku.
    Czekam na jakieś info, to wtedy będzie preorder 🙂

    • Sinna pisze:

      To samo. Plus jakieś fajne dodatki (pocztówki, albo karty kolekcjonerskie, ale nie dogrania, jak u konkurencji) 😉

    • Zoe pisze:

      Tak samoo. Żadnego tłumaczenia tytułów, a już Macie wieelki plus za format powiększony <3
      Ktoś gdzieś tu pisał, a ja się zgadzam, więc powtórzę – mam nadzieję, że Wasze logo na grzbiecie będzie jak w Momochi-san (jedno z Waszych lepszych wydań mang ever).
      A jakby tak na okładce było Magic Knight Rayearth po angielsku + niżej/wyżej oryginalny tytuł po japońsku? Zrobiliście coś takiego już z VK i to był baaardzo doobry pomysł 🙂

    • waneko pisze:

      Jak pisaliśmy w ogłoszeniu tytuł będzie Magic Knight Rayearth 🙂

      • Aliena pisze:

        Dzięki za odpowiedź, Waneko 🙂
        Ale faktycznie, koleżanki i koledzy mają rację – poczekam na prezentację okładek obu mang (bo tłumaczenia jako takie Macie akurat całkiem niezłe, nie to, co konkurencja, Musicie jedynie odrobinę popracować nad idiomami, aby ich odpowiedniki w naszym języku były adekwatne do sytuacji).

        To prawda, wydanie MKR przez Dark Horse jest tragiczne, wszystko razem, włącznie z fontem czcionki (dobrze, że jeszcze nie kupiłam).

        Ja mam nadzieję na matową lub półmatową obwolutę, a czcionkę podobną do tej z wydania Tokyopop – czasami minimalizm jest najlepszym wyjściem. Żadnych ostrych kolorów (odblaskowych), no logo na grzbiecie i wtedy biorę wszystko 🙂

        • Ana pisze:

          Jak najbardziej się zgadzam i podpisuję pod wszystkim, ale zapominacie o jednym istotnym drobiazgu – NIE TŁUMACZYĆ ataków, oraz imion / nazw własnych!

          Załóżmy, że Waneko pokazuje okładki.
          Z pozoru wszystko super, kolory, czcionka, font, bez logo i tak dalej a w środku – sytuacje typu “Moc ognia”, “Zdrowa woda siły doda”, “Tęczowy atak różowych serc” i tym podobne bzdury.

          To wszystko również powinno pozostać oryginalne, a jeśli coś jest po japońsku – to wystarczy zrobić * i wyjaśnienie na dole strony po polsku, tak, jak większość porządnych wydawnictw robi.

          Co do okładek, to szkoda, jeśli Wydacie je w wersji powyższej, nowsze, bo ja akurat uważam, że wcześniejsze (mówimy o japońskim wydaniu) były o wieeele ładniejsze, no ale cóż.
          To już ma nieco mniejsze znaczenie.

          Czekam na prezentację okładek, oraz info, co z tłumaczeniem – to wtedy zdecyduję, czy zamówić 🙂

          • Max pisze:

            Masz Ana rację. Jak sobie przypomnę wydania Sailor Moon sprzed lat JPF-u, to śmiać się chce.
            Oby Waneko nie popełniło ich błędów.
            Czekamy na okładki, oraz informację na temat tłumaczenia 🙂

          • Mr.Chiquita pisze:

            Większość porządnych wydawnictw stara się jednak przetłumaczyć wszystko, co jest przekładalne. Na tym polega profesjonalizm – żebyś wszystko od razu zrozumiała, a nie musiała sięgać do tony przypisów. Tylko amatorzy tego unikają. 😛 A w jęz. japońskim mamy wiele znaczeń, więc dlaczego tego unikać? Dlatego mam nadzieję, że Waneko jednak przetłumaczy ataki czarodziejek. Jeśli polski dla kogoś za głupio brzmi, to śmiało może kupić mangę w oryginale. Japoński Amazon stoi otworem.

          • Max pisze:

            Drogi Mr. Chiquita – tak się akurat składa, że znam japoński (dwuletni staż po studiach, znajomość języka była konieczna) i mam MKR (tak jak większość mang Clampa) w wydaniu oryginalnym, także nie wiem, do kogo to było, bo jeśli to miało być zjadliwe – to sorry, ale nie wyszło 😀

            Ja nie muszę kupować polskiego wydania, jeśli mi nie będzie odpowiadało. Poza tym, każdy ma prawo do własnej opinii – pamiętaj, że żyjemy w takich czasach (chociaż nie wiem, ile Ty masz lat, bo ja trochę więcej niż 20), kiedy możemy sobie zamówić dowolną wersję mangi, w języku i wydaniu, które nam odpowiada. Taka sytuacja.

            Bez spiny, kolego, to tylko komentarze, nie musisz być adwokatem wydawnictwa, poza tym nikt Waneko tutaj nie atakuje.

            Waneko albo weźmie pod uwagę nasze sugestie – albo je oleje. A my albo kupimy jakąś mangę – albo nie. Naprawdę nie chce mi się już po raz setny tego samego tłumaczyć, bo to proste jak konstrukcja cepa. Pozdrawiam 🙂

          • Ana pisze:

            Mr. Chiquita – Jeśli to było do mnie, to również nie Trafiłeś 😀
            Też mam, jak kolega wyżej, MKR, oraz Sakurę po japońsku (a nawet po angielsku, różne wydania).

            Jasne, nie ma sprawy. Niech tłumaczą wszystko, jak leci. Ale wydawnictwo zrobi to, co chce – i ja również. Nie każdemu pasują “tęczowe ataki serca” i tym podobne pierdoły. Gdyby polskie tłumaczenia w mangach mahou i fantasy były lepsze – nie miałabym uwag. Jeśli nie Wiesz, o czym piszę, porównaj sobie te nasze wydania z angielskimi chociażby, a być może Dostrzeżesz te “drobne” różnice.
            Miłego wieczoru 🙂

          • Sinna pisze:

            A ja się zgodzę z tym, co napisała Ana.
            Tu nie chodzi o to, aby tłumaczyć wszystko, jak leci, albo zostawić coś po japońsku, bo to fajnie brzmi. Nie.
            Jeśli w oryginalnej mandze jakieś nazwy własne, ataki i tak dalej są po angielsku – to je, do jasnej * zostawiamy tak, jak były. Bo taki był zamysł autora/autorki. A nie tłumaczymy na chama na polski i robimy z tego totalny idiotyzm.
            Autor wymyślił sobie tytuł mangi, czy coś tam innego po angielsku – to ma tak zostać i koniec.
            Natomiast jeśli to, czy tamto jest po japońsku – to tłumaczymy. Aby wszyscy zrozumieli, o co chodzi.
            To nie jest trudne do ogarnięcia.
            Poza tym, to prawda – jak już coś tłumacz przekłada, to niech to będzie dobry przekład, a nie takie bzdury, jak “atak różowych serc”.
            Tyle w temacie.
            Już prościej wytłumaczyć się nie da.
            Ja też jednak poczekam na ukazanie się obu mang, bo okładka to jedno, powinna być ładna, ale tłumaczenie również jest ważne.
            Pozdrawiam wszystkich z UK 🙂

          • Ana pisze:

            Sinna – dokładnie tak.
            To jest tak proste, że nie wiem, czego tu niektórzy nie rozumieją i skąd to święte oburzenie 😀
            Tak samo, jak napisałam. Czekam na ukazanie się mang, a potem zdecyduję. Lubię Clampa i mogę kupić kolejne, trzecie wydanie tych samych tytułów.
            Jeśli będzie dobre. Zobaczymy 🙂

          • Mr.Chiquita pisze:

            @Ana:
            Właśnie, że angielscy tłumacze starają się przekładać wszystko, co tylko możliwe. W wielu przypadkach nawet zmieniając wydźwięk oryginału, np. Maou no Hajimekata – > How to Build a Dungeon: Book of the Demon King.

            Jeżeli autor nie wyraża sprzeciwu (a z tego co się orientuję, niewielu ingeruje w te sprawy), to nie widzę powodów, żeby nie przekładać anglicyzmów zawartych w mandze. Tłumaczenie ma być jak najbardziej zrozumiałe dla końcowego odbiorcy. Szczególnie trzeba mieć na uwadze początkujących. W przeciwieństwie do japońskiej popkultury, w polskiej wtręty angielskie nie są na porządku dziennym. Szczególnie po kanałach Youtube widać, że wielu ludzi ma problem z wymową obcobrzmiących nazw.

            Dlatego nie zgadzam się z tym, co napisała @Sinna. Tak nie musi być. Co jest łatwe dla ciebie do ogarnięcia, wcale nie musi być takie dla innych. Przypisy też nie są dobrym rozwiązaniem, bo nadmierna ilość wpływa negatywnie na przyjemność z czytania.

            Cyt. “atak różowych serc” – i co w tym złego? Ataki w seriach mahou shoujo zawsze były infantylne. Więc, dlaczego nie mogą być infantylne po polsku? Jeżeli dobrze pamiętam, to nawet sami anglicy różnie tłumaczyli angielskie wtręty z Sailor Moon. 😀

          • Ana pisze:

            Mr. Chiquita – co ja tam wiem o mangach angielskich, mam w domu tylko szesnaście serii w tym języku 😀

            A tak na serio, to tłumaczenie tytułu z japońskiego jest akurat zrozumiałe i popieram, ale nie zgodzę się co do zmieniania i tłumaczenia tego, co było w oryginale po angielsku. W większości mang ang o ile dobrze pamiętam (mam kilka mahou shoujo, w tym Sailor Moon dwa różne wydania, oraz eternal) zostawiają i dają odnośniki, plus translation notes na końcu, co jest bardzo dobrym pomysłem.

            Daj spokój, nie rób z czytelników mang (niezależnie od tego, ile mają lat, czy dwanaście, czy czterdzieści) leniwych, albo idiotów, którzy nie dadzą rady przeczytać kilku słów więcej xD

            Może i prawda, mangi mahou shoujo bywają infantylne (ach, te stroje po transformacjach w niektórych z nich, czasami bardzo zabawne), ale Przypomnij sobie inną sprawę, tak btw – anime SM, w którym był atak Sailor Mercury “Shabon Spray”, a u nas lektorka ćwierkała sobie wesoło “Mydło-powidło”. No mnie się nóż w kieszeni otwiera, jak słyszę taką żenadę. Jak już tłumaczą, to niech chociaż tłumaczą dobrze.

            Ja pozostanę przy swoim. Jeśli Waneko w sposób, który nie będzie mi odpowiadał – nie kupię i tyle. Poczekam na kolejne ogłoszenia tytułów. Pozdrawiam 🙂

          • Tokusa pisze:

            A ja tylko dodam tyle, że ataki “rycerzy” akurat są w języku Japońskim, nie Angielskim, więc mnie przykładowo “Ognista Strzała” nie zdziwi, ba, bardziej ucieszy niż “Honoo no Yaa” 😛 I jeśli w mandze będą na dziewczyny mówić “Knights” zamiast “Rycerze” czy cokolwiek, to będzie to wyglądać po prostu śmiesznie.
            Nie mniej i tak kupię.

        • Jana pisze:

          Podpisuję się pod tym, co napisała Aliena.
          Okładka i font czcionki również są bardzo ważne, a jeśli idzie o ten ostatni, to Tokyopop można brać za przykład.
          A co do tego, co napisała Ana – trochę tak, a trochę nie. Wiesz, to zależy.
          Nazw własnych, oraz imion z zasady się po prostu nie tłumaczy (bo będzie kolejny pan Niezabijalski i tak dalej), natomiast co do ataków – hm.
          Pamiętam te idiotyczne tłumaczenia w SM (manga, anime, bez znaczenia) ale jeśli Waneko je dobrze przetłumaczy – to ok. Ale dobrze. Bez “ognistych wiatrów” i takich tam 😀
          Czekam na prezentację okładki, a wtedy może będzie preorder, albo prenumerata 😉

  4. Luna pisze:

    Ohohohohoo biorę! Też najlepiej z dodatkiem jakimś fajnym xD
    Tyle lat czekania i w koońcu jeest.
    To jeszcze tylko kilka shoujo z listy i będę Was love forever xD

  5. Alex pisze:

    Dobry timing, Waneko 🙂
    Miałem akurat w planach zamówienie tego tytułu w innym wydaniu – a tu taka niespodzianka.
    To super, że tytuł będzie oryginalny, ale ja poczekam z prenumeratą obu mang (jestem fanem Clampa od wielu lat), dopóki nie Pokażecie okładek.
    Tytuły to jedno, ale obawiam się tego, jakie Wybierzecie czcionki do nich na front – bo jeśli takie, jak do Mahou Shoujo Site, czy Labiryntu – to odpada. Nie Idźcie tą drogą, proszę.
    Dobre by były w rodzaju wydania mKR przez Turtleback Books, a nie Norma Editorial, czy Dark Horse. Fikuśny gotyk, czy romans-transformers tylko zepsuje okładkę.
    Ponadto podpisuję pod wypowiedziami czytelników co do Waszego logo na grzbiecie – wersja “no logo” ze Strażnika byłaby najlepsza.
    Mam nadzieję, że najpóźniej w lutym Pokażecie okładki. Jeśli będzie ok – to biorę prenumeratę.
    Wszystkiego dobrego i sto lat, pozdrawiam 🙂

    • Yenna pisze:

      O, faktycznie, ma kolega rację. Jak teraz zaczęłam przeglądać foldery z okładkami (skrzywienie zawodowe 😉 ) to muszę się zgodzić.
      Zupełnie o tym zapomniałam.

      Wydanie MKR przez Dark Horse było tragiczne, a font czcionki to już w ogóle nie ma o czym mówić. To z Tokyopop z 2004 roku (mówimy nadal o foncie czcionki, a nie o tej bzdurnej ramce i fali z boku, przez którą całość wygląda, jak oberwana) było najlepsze.

      Też poczekam na prezentację okładek i wtedy zdecyduję, czy wezmę prenumeratę 🙂

  6. Xsadi pisze:

    Bierzcie moje pieniądze i bądzcie pobłogosławieni na wieki. Kocham tę mangę, kocham WAS!!

  7. Mati-kun pisze:

    Wow 20 lat, ale ten czas leci…
    dawno nie było nic od Clampa, zdecydowanie wezme.

  8. Pchan pisze:

    Wreszcie, w końcu coś dla starszych fanów. Macie moje pieniądze:)…

  9. Tokusa pisze:

    Najważniejsze, że imiona dziewczyn nie zostaną “przetłumaczone” na Lucy, Marine i Anemone xD
    Nie mogę się doczekać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.